Katowice - portal miejski mojeKatowice.pl

Wiadomości z Katowic

Rusza "Zupa w Kato" - przyjdź i ugotuj dla innych!

  • Dodano: 2017-11-06 12:30

– Zupa to dla nas próba wyjścia do człowieka, szczególnie tego na ulicy. Chodzi nie tylko o nakarmienie głodnych, ale przede wszystkim o przestrzeń spotkania – mówi Marta Pałasz, jedna z organizatorek „Zupy w Kato”.

Już 7 listopada w Katowicach pierwsza zupa w ramach tej akcji trafi do osób, które mogą jej potrzebować. Do wspólnego gotowania zaproszeni są wszyscy, którzy chcą pomagać innym.

Chcemy, żeby to było spotkanie na ulicy, bez robienia podziałów. Zapraszamy wszystkich chętnych z pomysłami, chętnych do gotowania zupy i tych, którzy będą z nią chcieli wyjść na miasto – mówi Marta Pałasz ze Wspólnoty Dobrego Pasterza, jedna z organizatorek „Zupy w Kato”.

We wtorek 7 listopada od 16.00 w Klubie Wysoki Zamek w Katowicach (ul. Gliwicka 96a) będzie można ugotować zupę i podzielić się nią z innymi na ulicach Katowic. Będzie to pierwsze takie gotowanie w Katowicach, podczas spotkania ma zostać ustalony stały dzień tygodnia, w którym zupa będzie regularnie trafiała do potrzebujących. Można pojawić się 7 listopada w Wysokim Zamku, by pomóc gotować, mile widziane są także warzywa na zupę i termos, do którego trafi, by następnie na ulicy została rozlana do jednorazowych miseczek. Inspiracją dla organizatorów „Zupy w Kato” jest „Zupa na Plantach”. Zapoczątkowana w listopadzie 2016 „Zupa” działa prężnie w Krakowie i rozlewa się na kolejne miasta jak Sopot, Rzeszów czy Poznań. Jej idea jest prosta. To zaspokajanie głodu, nie tylko tego, który można uciszyć zawartością talerza.

Ta zupa to tak naprawdę tylko narzędzia do budowania relacji. To nie ma być spotkanie anonimowe, ale z konkretnym człowiekiem i jego problemami, które staramy się zrozumieć. Jeśli on poczuje się bezpieczny i szanowany, to rodzi się szansa na zrobienie kolejnego kroku w postaci np. poszukania mieszkania czy pomocy w zdobyciu pracy. Ale bez prawdziwej relacji nie będziemy w stanie realnie pomóc – powiedział dla KAI Piotr Żyłka, jeden z pomysłodawców „Zupy na Plantach”, redaktor naczelny portalu DEON, twórca i prowadzący projekt faceBóg oraz profil papieża Franciszka na Facebooku, współautor m.in. „Życia na pełnej petardzie”, wywiadu-rzeki z ks. Janem Kaczkowskim.

Od roku tydzień w tydzień powstaje zupa, która na różne sposoby pomaga bezdomnym na krakowskich Plantach, a także tym, którzy ją gotują. Jej podstawowymi składnikami są wzajemny szacunek i zaufanie. Organizatorzy „Zupy na Plantach” podkreślają, że regularne spotkania przy zupie pozwalają stopniowo zmieniać życie innych na lepsze.

Jestem szczęśliwy, że jestem z tymi ludźmi. Widzę, że kiedy daję im trochę mojego czasu, to w nich zaczyna się dziać coś dobrego. Nic piękniejszego spotkać człowieka nie może. To są czasem bardzo powolne i trudne rzeczy, z mnóstwem upadków i zakrętów, ale to wyjątkowe kiedy ktoś po kilku spotkaniach podchodzi do ciebie i daje znak, że jest gotów zrobić kolejny krok ku polepszeniu swego życia – przyznał w rozmowie z KAI Żyłka.


Zalać podziały zupą

Krakowska „Zupa” rozwinęła się na tyle, że obecnie obejmuje także m.in. regularną pomoc medyczną. Organizatorzy akcji w Katowicach chcą zacząć od gotowania, ale są otwarci na więcej.

Na razie musimy rozeznać sytuację i potrzeby ludzi, których spotkamy – zaznacza Marta Pałasz.

Jej zdaniem zupa powinna zalewać podziały i budować relacje.

Od początku rozumiemy „Zupę" jako przestrzeń spotkania. Jej celem nie jest tylko nakarmienie głodnych, ale przede wszystkim samo spotkanie. Marzy mi się w Katowicach takie miejsce, czas i klimat, w którym różni ludzie będą mogli ze sobą pobyć, przełamać swój strach, ignorancję. Chciałabym też, żebyśmy zauważyli, że w pięknie rozwijających się Katowicach są ludzie, którzy zostali zepchnięci na margines życia, bo albo nie nadążyli za rzeczywistością, albo z różnych innych powodów znaleźli się na ulicy – rozwija.

Razem ze Wspólnotą Dobrego Pasterza, do której należy, ma duże doświadczenie w dostrzeganiu potrzeb innych i reagowaniu na nie.

Posługujemy w Katowicach już od 25 lat. Od tylu lat jesteśmy wśród ubogich, zagubionych, uzależnionych, ludzi, których życie woła o nadzieję. Zupa jest dla nas jakąś kolejną próbą wyjścia do człowieka, szczególnie tego na ulicy. Ważne jest dla mnie to, że mogą na niej pojawić się ludzie, którzy jeszcze nie byli w stanie dotrzeć do innych miejsc, by prosić o pomoc – tłumaczy Pałasz.

Jak dodaje, doświadczenia „Zupy na Plantach” opisywane przez jej wolontariuszy są jej bardzo bliskie i podobne do tych, które zna z działania w ramach swojej wspólnoty. Przemawia do niej także osoba siostry Małgorzaty Chmielewskiej, która jest inspiracją dla twórców „Zupy”.

To dla nas autorytet, jeśli chodzi o sposób pomagania ludziom w potrzebie. Zachęca nas także fakt, że „Zup” jest już kilka, mają swoje profile społecznościowe, a to pozwala lepiej rozreklamować inicjatywę, także wśród potencjalnych wolontariuszy. Chcemy podążać podobną drogą – rozwija jedna z organizatorek katowickiej akcji.

Nie ma ona zastępować innych form pomocy, ale je uzupełniać.

Bardzo ważna jest dla nas współpraca pomiędzy wszystkimi organizacjami pomocowymi w mieście i nie tylko. Wierzymy, że razem będziemy mogli pomagać najskuteczniej – podkreśla Marta Pałasz.

Dodatki, które obudzą z letargu

„Zupa w Kato” chce budować społeczność osób wyczulonych na potrzeby innych.

Jako Wspólnota Dobrego Pasterza szczególną uwagę kierujemy w stronę młodych. Będziemy próbowali dotrzeć do nich także poprzez zupę, chcielibyśmy ich zaktywizować – mówi Marta Pałasz, dodając, że w akcję może się zaangażować każdy bez względu na wiek, status materialny czy wyznanie.

Jej organizatorzy chcieliby także, żeby w samym gotowaniu brały również udział osoby w potrzebie.

Pojawił się pomysł, żeby pod okiem wykwalifikowanego szefa kuchni osoby zagrożone ubóstwem czy uzależnieniem mogły się nauczyć umiejętności gotowania dla „Zupy”, ale też dla siebie – wyjaśnia Pałasz.

Choć ma nadzieję, że akcja rozwinie się w Katowicach na wielu różnych płaszczyznach, a pomoc nie będzie dotyczyła tylko żołądka, póki co skupia się na pierwszej zupie, która powstanie 7 listopada.

Od 16. będziemy przygotowywać ją w Wysokim Zamku, a później wyjdziemy z nią na ulicę. Prawdopodobnie przejdziemy przez Załęże aż do Placu Wolności. Nie chciałabym, żeby robić z tego akcji dla bezdomnych, nawet jeśli po części nią jest. To ma być spotkanie na ulicy, bez robienia podziałów. Chcemy spotkania ludzi „domnych” i bezdomnych, pracujących i bezrobotnych, zdrowych i chorych, wyczulenia jednych na drugich – wylicza jedna z organizatorek „Zupy w Kato”.

Zależy jej, żeby kojarzyła się jak najlepszy talerz domowej zupy przyprawionej dodatkami, które obudzą z letargu.

Taka zupa to spotkanie z drugim człowiekiem i jego problemami, szczególnie z ubogim na ulicy, konkretna pomoc zamiast ignorancji. Dla każdego może to być pierwszy krok do wyjścia z letargu. Może zyskać także ten zapracowany i zabiegany człowiek, który spotka się z tym bez domu, zauważy go i trochę się ocknie.

Najnowsze informacje z Katowic w Twojej skrzynce e-mail

Dodanie e-maila do bazy prenumeratorów oznacza akceptację regulaminu »

Dodaj komentarz

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Dodając komentarz akceptujesz regulamin portalu.