Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady - to hasło znamy od lat. A co powiecie na rower? Pani Barbara i jej mąż Jordi zostawili wygodne życie i zaczęli zwiedzać świat na rowerach.
Kilka miesięcy temu postanowili zrealizować życiowe marzenie, sprzedali część dobytku i wyruszyli w wyprawę rowerową. Miała trwać kilka miesięcy, a potrwa prawdopodobnie przynajmniej dwa lata i obejmie przynajmniej dwa kontynenty. Odważny krok, na który nie każdy by się zdecydował, przysparza im coraz większej popularności. I nic dziwnego, bo warto ich podpatrywać w mediach społecznościowych. Może kogoś zainspirują to własnej wyprawy w nieznane?
Choć cały czas są w trasie, obecnie w Hiszpanii, znaleźli chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań. Zobaczcie, jak to się zaczęło, jakie są plany na najbliższe miesiące i czy trudno było podjąć takie wyzwanie.
Kim Państwo są i jak się poznali? (Wiem, że Pani jest z Katowic)
Two Locos on Wheels: Barbara i Jordi, polsko-hiszpańskie małżeństwo. Mąż jest z Barcelony, ja z Katowic. Poznaliśmy się w 2017 na drodze św Jakuba, czyli słynnym Camino.
Skąd pomysł na taką podróż? Jak długo ma ona potrwać? Do 6 miesięcy czy dłużej?
Rozmowa o takiej podróży pojawiła się w czasie epidemii Covid, kiedy siedzieliśmy przy lampce wina. Wtedy to właśnie zapytałam męża czy ma jakieś marzenie życiowe, którego do tej pory nie miał okazji spełnić. A on odpowiedział że tak, dłuższa wyprawa rowerowa. On miał na myśli taką trwającą od 3 do 6 miesięcy, a ja stwierdziłam że to za krótko, by zmieniać wszystko i zaproponowałam 2 lata. Małżonek był mile zaskoczony moja propozycja. I tak zaczęliśmy przygotowania.
Zaczęli Państwo w Amsterdamie, w maju. Jakie miejsca są na trasie? Gdzie są Państwo teraz?
Obecnie dotarliśmy do Hiszpanii, w sobotę powinniśmy być w Barcelonie. Taki plan. Zaczęliśmy w Amsterdamie, stolicy rowerowej i chcieliśmy na własnych nogach doświadczyć tych słynnych, pięknych, płaskich tras :)
Przejechaliśmy przez słynne Hamelin, Drezno, Lipsko i przez Gorlitz/Zgorzelec wjechaliśmy do Polski. Spędziliśmy czas z rodziną, daliśmy prezentacje i opowiadaliśmy o naszej podróży dzieciakom w szkole podstawowej nr 13 w Siemianowicach Śląskich.
Przejechaliśmy przez Czechy (Ostrava), Słowację, odwiedziliśmy Bratysławę, Trencin, Austrię, Wiedeń, z Austrii wjechaliśmy do Bawarii, zwiedziliśmy Monachium. Przejechaliśmy odcinek około 300km słynną trasa przy rzece Dunaj.
Po dotarciu do Lindau przepłynęliśmy jezioro Constance, by dostać się do Szwajcarii. Po przejechaniu Szwajcarii wjechaliśmy do Francji przez Saint Julien. Spędziliśmy 2 dni w słynnym Annecy i przez Alpy trasą rzeki Rhona (nie w całości) - przez Grenoble, Avinion, Arles i, ostatni, St Cyprian wjechaliśmy do Hiszpanii przez La Jonquera. Dziś (23.08.2023 r - przyp. red.) jesteśmy w na campingu w Blanes.
Taka podróż wywraca dotychczasowe życie do góry nogami. Co planują Państwo po jej zakończeniu?Taka podróż całkowicie zmieniła nasze dotychczasowe życie. Nie było łatwo, ale sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy (auto, meble, część ubrań, dekoracji) i spakowaliśmy się w sakwy. Co chcieliśmy zatrzymać spakowaliśmy w 28 kartonów które są obecnie u rodziców Jordiego w garażu.
Plany po powrocie? Nie mamy pojęcia. Minęło 3 miesiące odkąd wyjechaliśmy i nie myślimy o planach po powrocie póki co. Wszystkie opcje pozostają otwarte dla nas łącznie z tą. że możemy nie wrócić do Europy. W połowie września wylatujemy do Buenos Aires skąd będziemy kontynuować naszą podróż rowerową przez Paragwaj, Boliwię, Peru, aż do Ekwadoru.
Co potem? Zależy od sytuacji i finansów. Jesteśmy otwarci by pracować w zamian za nocleg lub jedzenie. Ta wyprawa rowerowa to spełnienie życiowego marzenia mojego męża i póki co jest niesamowita pod każdym względem, choć oczywiście miewamy ciężkie dni (upał ostatnio daje nam bardzo popalić).
Największe zaskoczenie to to, ile wspaniałych, pozytywnych i dobrych ludzi spotkaliśmy na naszej drodze w każdym z krajów jakie do tej pory odwiedziliśmy. Coś niesamowitego.
A, dodatkowo przez ostatnie dni wzięliśmy udział w akcji wsparcia rowerowymi kilometrami domowe hospicjum św Franciszka w Katowicach.
Wszystko do obejrzenia na naszym fb I instagramie.
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę szerokości na drodze!
Rowerowe zmagania dwójki śmiałków można śledzić na ich fanpage’u